Biblioteka Publiczna Miasta i Gminy Mikołajki

MIKOŁAJSKI KLUB POEZJI

Nasz klub powstał z myślą o tych, którzy poezję kochają... i piszą... Spotykamy się, by rozmawiać o poezji, czytać własne wiersze.

 Biblioteka Miasta i Gminy Mikołajki

DYSKUSYJNY KLUB KSIĄŻKI

Dyskusyjne Kluby Książki adresowane są do wszystkich, którzy nie tylko lubią czytać, lecz także rozmawiać o książkach.

 Miejska Biblioteka

SPOTKANIA AUTORSKIE

Od 2003 roku biblioteka systematycznie zaprasza znanych autorów literatury dziecięcej, młodzieżowej oraz dla dorosłych.

 Biblioteka w Mikołajkach

AKTUALNOŚCI

Najnowsze wierszy lokalnych poetów

 

 

     Majowe burze

Majowe burze piękne i straszne

tu zawyje tam zaryczy

a tam dalej trzaśnie.

To znów leje jak z cebra

grad swymi koralami sypnie

To z zaciemnej chmurki

Słonko na chwilę wymknie.

Majowe burze małe i duże

wichury dachy zrywają

światło w oknach znika.

Komar bardzo przestraszony –

schował się pod korę

i cichutko bzyka.

Chciałby wylecieć – zbyt duża ulewa

mógłby gdzieś zginąć na wiatru fali

więc lepiej siedzieć

pod mokrą korą i

cichym bzykiem się żalić.

Burze majowe są bardzo groźne

dla zwierząt i dla ludzi

Majowe burze są równie piękne

gdy gdzieś daleko

zabrzmi ton grzmotu

ziemia z lekka drży

zdrowsze powietrze oplata ciało-

cudownie – chce się żyć!

Deszcz jest potrzebny suchej ziemi

By wydawała plony-

człowiek jest syty

zwierzęta też –

w powietrzu piękne tony.

Zapach zebrany ze wszystkich kwiatów

zmieszany z zapachem ziemi.

Pieści muślinem całe ciało

jesteśmy zachwyceni.

Majowe burze – małe i duże

i ciemno jest i jaśniej.

Na wszystkie nasze zawirowania

czasem niech trochę trzaśnie!!!!

                    Maria Cudnik

 

Majowa przysięga

 Był młody, ona młoda

A byli jeszcze mali,

Wtedy na całe życie

W sobie się zakochali.

 

On w maju przysiągł jej miłość,

Ona to samo zrobiła,

Choć tego nie rozumiała,

Bo jeszcze za młoda była.

 

Codziennie się widywali

Do jednej szkoły chodzili,

Wieczorem on. Grał pod jej oknem

Lub razem się bawili.

 

A grał na gitarze tak cudnie,

Że wszyscy jej zazdrościli

Ona mu pieść śpiewała

I w wielkiej przyjaźni żyli.

 

Skończyła się podstawówka,

Na studia się wybrali,

On grał dla niej w wolnych chwilach

Lub razem w duecie śpiewali.

 

Wkrótce na ślubnym kobiercu

Taką przysięgę jej dał,

Że już do końca życia

Zawsze będzie jej grał.

 

I tak od lat już wielu,

Czy w zdrowiu, czy w chorobie

On gra dla swej wybranki,

Nie myśląc nigdy o sobie.

 

I choć się mocno postarzał,

Lecz na honorze się znał.

Choć babci dawno nie było,

On ciągle dla niej grał.

 

Dziś nasz poczciwy chłopina,

Lat dziewięćdziesiąt ma

I jak najlepiej potrafi

On swojej babci gra.

 

I tylko pozazdrościć

Raz damie danego słowa,

Bo nie ma jak wieczna miłość

I ta przysięga majowa.

                             Irena Kozak

 

     Raz w roku

 

Dzisiaj słońce mocniej świeci

Księżyc zerka wciąż ukradkiem.

A dlaczego? Właśnie dzisiaj,

Mają święto Babcia z Dziadkiem.

 

Cały tydzień Babcia w ruchu,

Robi rosół i zraziki,

Albo jeśli czasu starcza

Piecze ciastka, paszteciki.

 

Dziadek czyta wnukom bajki

Lub z pierników domek stawia,

Na fujarce czasem zagra

I jak może ich zabawia.

 

Po tygodniu tej zabawy

Babcia często ledwie żywa,

Ale dzisiaj wielkie święto

Babcia z Dziadkiem odpoczywa.

 

Dziś to wnuki bawią Dziadków

Kanapeczki sami robią,

Tu kiełbaska, tam szyneczka

I pietruszką przyozdobią.

 

 

Prezenciki nawet mają,

Babci, lizak i laurka,

A Dziadziowi śrubokręcik

I obroża dla psa Burka.

 

Babcia z Dziadkiem są szczęśliwi

I nadzieję wielką mają

Że za roczek o tej porce,

Znowu święta doczekają.

                             Irena   Kozak

 

 

Ballada o dziadku

 Był sobie pewien dziadek

Szczuplutki i nieduży

Lubił grać na pianinie,

Panicznie bał się burzy.

 

Był wielkim samolubem

Liczył się On, lamka wina.

Zamiast zajmować się wnukiem,

On wolał iść do kina.

 

Często chodził do lasu,

Kwiaty podlewał czasami,

Zawsze rozmawiał z różą,

Dzielił się z nią wspomnieniami.

 

Lubił długie spacery

A marzeń miał bez liku,

Chciał nawet lecieć w kosmos

Na czarnym dywaniku.

 

Często palił fajeczkę

I w Toto-Lotka grał,

Ale dziadziunio szczęście

Tylko w miłości miał.

 

 

W końcu babunia stery

Chwyciła w swoje ręce

Zabrała emeryturę

I dziadek nie grał więcej.

 

Częściej rozmawiał z babcią

Razem chodzili do kina

Razem robili obiadki

I odwiedzali syna.

 

Choć dziadek miał swoje fantazje

Lecz babcia nim dowodziła

„Trzymała” go dosyć krótko

I dobrych manier uczyła.

 

Tutaj się kończy ballada

I morał z tego być musi

Najlepiej jak będzie dziadziuś

Zawsze przy swojej babusi.

                                     Irena  Kozak

 

Napisz

 Chociaż krótki list

kartkę malusieńką złóż

pocałunek złóż na końcu

do kieszeni serca włóż.

Napisz proszę to co czujesz

co ci rozum każe

do kieszeni serca włóż

schowaj to na razie.

Nie pokazuj to nikomu

niech to będzie serca tajemnica

ale uśmiech daj mi

daj mi mały znak

by to była dwojga serc

miłości krynica.

Napisz proszę i daj mi mały znak

by moje serce zaczęło bić zdrowo

zdrowo na nowo.

Bo we dwoje lżej

boli coraz mniej

ty to wiesz. –

Mały krótki list

trzy maleńkie słowa

„kocham Cię od nowa”

Słowo „kocham” to magiczne słowo

leczy, uzdrawia fizycznie i umysłowo.

 

Uspokaja duszę i ciało

i nic się nie liczy

Nic nie będzie bolało.

Napisz proszę i daj znak

znak tajemniczy.

który będzie tylko twój i mój.

Nasz znak

                   A serce niech krzyczy!!!

                      Maria Cudnik

 

     Wierszem

  Jak tu pisać  wierszem

   jakie dobrać litery –

   ułożyć w słowa, najtrudniej te      pierwsze.

   Jaki postawić temat

   jak dotrzeć do rymu

   by powstało coś do ucha

   aby chciał to ktoś posłuchać.

   Byle pisać - po co ?

   kle, kle i boćki klekocą.

   Pisać? To pisać rozsądnie

   by coś zostawić potomnym

   Aby ktoś czytał i był poruszony.

   Poezja pisana wierszem z odrobiną rymu

   poruszą serce – popchną do czynu.

   A słowa muszą być ułożone składnie

   nierozrzucone od niechcenia

   gdzie popadnie.

   Rym trochę zmysły cieszy

   trochę połechce, trochę rozśmieszy

   Słowa zabawne zostawią uśmiech na twarzy

     te poważne trudniejsze dodadzą powagi

     jak też zamyślenia – rozwagi.

     I tak oceniając za czas jakiś –

     to najtrudniejsze są te pierwsze ….

       ale i najładniejsze.

                                Maria Cudnik

       

 

       Święty spokój

  Niepotrzebnych rzeczy nie robię

   potrzebnych też się odzwyczaiłem

   tylko do nic robienia.

   jakoś się przyzwyczaiłem.

 

   Nie kupuję choinki na Wielkanoc

   nie jem jak nie jestem głodny

   i nie noszę parasola

   gdy dzień akurat pogodny.

 

     Szanuję wszystko i kwiaty też

     gdy pada deszcz to ich nie zraszam

     a gdy naprawdę muszę zerwać

     to zawsze je za to przepraszam.

 

     Nie palę papierosów gdy śpię

     nie grabię liści pod wiatr’

     a chałupę posprzątałem

     bo jutro przyjeżdża mój brat.

      Gdy gdzieś sobie idę

     spacerem w siną dal

     to żebrakom daję na piwo

     tak po prostu bo mi ich żal.

 

    

Nie czytam gazet

nie walczę o pokój

ale wiem co za to mam

mam ŚWIĘTY SPOKÓJ.

 

                           Andrzej Kosiński

 

     Lenistwo

   Siedzę jak Budda

   na mokrym kamieniu

   i w czwartek szukam soboty

   otwieram i zamykam drzwi

     bo nie mam nic do roboty.

   Przyglądam się swoim zegarom

   przyglądam w swojej ciszy

   i widzę że jeden szelma

   stoi choć wisi.

   Wymiary czasu

   mnie nie dotyczą

   więc zacznę chyba czytać

     bo jestem taki leniwy

     że nawet nie chce mi się pisać.

                               Andrzej  Kosiński

 

      Miła

Lubaś mi miła pod krzaczkiem

Była na łące.

Świerszcze nam grały

Żaby kumkały

No i komarów tysiące,

Lubo mi było miło przy tobie przecie

Ja głaskałem – czule twe ciało

Ty mnie gładziłaś po grzbiecie.

Dobrze mi było przy tobie miła

Gdyśmy leżeli na trawie

W dali na górce kicały zające

Było nam coraz ciekawiej.

Rozkosznie było przy tobie miła

Gdy całowałem twe usta –

Ty nie broniłaś, ja bardzo chciałem

Porozpinała się bluzka.

Potem liczyłaś chmurki na niebie

Wręcz zamyślając się czasem

Ja zaś ochoczo uniosłem głowę

Myśli już były nad lasem.

Gdyśmy wracali wolniutkim krokiem

Tyś głowę kładła na moje ramię.

Milczącym wzrokiem pytałaś w ciszy

Kiedy obrączkę dostaniesz.

A ja myślami błądziłem daleko

Nadal obserwowałem zające.

                     Maria Cudnik