Biblioteka Publiczna Miasta i Gminy Mikołajki

MIKOŁAJSKI KLUB POEZJI

Nasz klub powstał z myślą o tych, którzy poezję kochają... i piszą... Spotykamy się, by rozmawiać o poezji, czytać własne wiersze.

 Biblioteka Miasta i Gminy Mikołajki

DYSKUSYJNY KLUB KSIĄŻKI

Dyskusyjne Kluby Książki adresowane są do wszystkich, którzy nie tylko lubią czytać, lecz także rozmawiać o książkach.

 Miejska Biblioteka

SPOTKANIA AUTORSKIE

Od 2003 roku biblioteka systematycznie zaprasza znanych autorów literatury dziecięcej, młodzieżowej oraz dla dorosłych.

 Biblioteka w Mikołajkach

AKTUALNOŚCI

LUDZIE ZNAD JEZIOR MAZURSKICH

 

Lud zamieszkujący Pojezierze Mazurskie
To lud prosty, mądry, uczciwy i dumny
Mądry – bo prosty, uczciwy- bo dumny
Szanujący przyrodę i kochający swoich braci ludzi
Z takimi ludźmi mieszkałem, takimi ich widziałem.

Czy był to Mazur zniemczony, który kiedyś przybył z Mazowsza i myślał po polsku
Kochał przyrodę i szanował innych po mazursku.
Gdy opuszczał swoją krainę z nad jezior - nie jedną łzę uronił
A stamtąd, gdzie wyjechał, myślami i tęsknotą we snach krótkich nocy wiosennych
Oglądał z nostalgią to co utracił - zostawił.
Spokój ciszy wiosennej, śpiew ptaków w ogrodzie, klekot bocianów na łące.

Na te urocze jeziora przybył człowiek zawzięty z Puszczy Kurpiowskiej
Który myślał kiedyś, że może liczyć tylko na siebie.
A jednak w razie potrzeby zawsze bronił każdego
I był dumny z tego!!!
A swoją zawziętość on szybko w zaradność zamienił.

Przybyli tu również niektórzy z Podlasia – nieraz bywało nazwani „śledziami"
Jednak zdradzę w tajemnicy, że w Biebrzy, Narwi i Bugu
Nie znajdziesz śledzia nawet ze świecami...
Natomiast znajdziesz najsmaczniejsze truskawki,
Miody puszczańskie i sery biebrzańskie

Na Mazury zjechali z przyczyn dla wielu nieznanych
Ludzie z Bieszczad – nie dobrowolnie – lecz stamtąd wygnani
I choć ich z innymi różniła mowa i często inne wyznanie
To w ciszy i spokoju nastało z innymi zjednanie

Przybysze ze wschodu – z Kresów – tak o nich mówiono
Przeżyli lat sporo sowieckiej niedoli
Jednym odebrano wszystko co mieli
Posiadłości, inwentarz i ziemię – której tak pragnęli
Zostawili tylko domek mały, ogródek nieduży
A przy nim pies łaciaty i bury kot
Oraz narzędzia do pracy... sierp i młot...

A jeszcze inni wracali z Tajgi, z łagrów Północy, z Kołymy
I stepów kazachskich – ziemi słońcem spalonej
By żyć wśród jezior – na pięknej ziemi – tak opuszczonej...

I tak oto w ślicznej krainie jezior Mazurskich
Osiedlono lud z wielu stron świata – nie pytano o siostrę czy brata ...
A tu powstawała wspaniała rodzina przyjaciół na wieki, na lata
A każdy z przybyszy, choć inny, był miły, wspaniały
Jak Edward – przyjaciel – co swoją miłość do ludzi potomnym przekazał.

Pamiętam jak ludzie znad jezior wzajemnie wymieniali ukłony
Jak na spotkaniach ściskali swe dłonie
Dobrze pamiętam jak przy kawie, czy trunku mocniejszym
Prowadziliśmy rozmowy o czasach trudnych a jednak o życiu wspaniałym , wśród
Pięknej przyrody i wielu przyjaciół

 

Zygmunt Poczobut

Suwałki styczeń 2018

 

 

                            MIKOŁAJKI

    Mikołajki, urocze miasteczko po obu stronach jeziora
    Ogrzane czystym słońca promieniem
    Nocą z blaskiem srebrnego księżyca w rajską ciszę się zmienia    
    Twe wspaniałe uroki i nocna, pełna woni cisza
    Przyciąga z daleka każdego przybysza

    A przybysz zapyta - czy to miasto królewskie?
    Bo w środku miasteczka gdzie głębia  wód
    Z  koroną na głowie Król Sielaw jest tu
    Więc uwierz bo nie jest to z bajki
    Że prawdziwego króla w tym kraju mają tylko Mikołajki...
                        

    Mikołajki – miasteczko nad brzegami jezior czystych wód
    Nie wiem, czy ja cię wybrałem, czy ktoś zwabił mnie tu
    Gdy wracałem z daleka gdzie zawsze był chłód
    Może Tyś mnie zwabiło przyrody urokiem
    I mieszkańcami swoimi, którzy przybyli przed rokiem

    Gdy drwal z Tajgi, znad Morza Białego powracał
    Pociąg, którym jechał, dał sygnał, a on oznaczał
    Że pociąg z drwalem most nad jeziorem przekraczał
    Na dworcu kolejowym, gdzie pociąg przystawał
    Nieznany pasażer – jak dalej ma jechać – z dróżnikiem rozmawiał
    A gdy pociąg ruszył w dalszy swój rejs
    Pasażer pomyślał, że może przystań jego tu jest

    Gdy ponownie drwal wrócił do tego miasteczka
    Przestał myśleć o Tajdze – wielkim tym lesie
    Tylko w myślach zgadywał, co los mu przyniesie...
            A los mu przyniósł naukę i pracę, którą tak lubił
    Oraz piękną dziewczynę, którą z miłości poślubił.

    Widocznie urocze miasteczko uchyliło swoje podwoje
    By przyjąć przybysza dla jego dobra i swojej przyszłości rozwoju
    I tu zakończył młody drwal swą tułaczkę przez życie
    Bo znalazł tutaj – wśród pięknej przyrody i ludzi wspaniałych
    Swój nowy cel - kolejnego etapu życia


                                                                 ZYGMUNT  POCZOBUT
                                                                     styczeń  2018 roku